Dom

Dom

piątek, 29 września 2017

99. Jabłoń, marmurek czy pino? - kilka słów o parapetach wewnętrznych

2015-05-04

Zdecydowaliśmy, że zanim rozpoczniemy malowanie ścian, konieczne jest zamontowanie parapetów wewnętrznych.

Z informacji wyszukanych na forach internetowych nie wynika jednoznacznie, na jakim etapie wykańczania domu należy dokonać montażu parapetów. Przed tynkami czy po tynkach? Przed malowaniem, czy po nim? Każdy robi sobie tak, jak mu wygodnie. Chodzi tylko o to, aby efekt końcowy był perfekcyjny, a więc aby należycie obrobić tynk w miejscach montażu parapetów we wnękach okiennych i aby malowanie tych miejsc nie odznaczało się na tle pozostałej części ścian.

Czyli wychodzi mi, że najlepiej jest zrobić parapety po tynkach, a przed malowaniem. Tym bardziej, że tynkowanie mogłoby je uszkodzić, a już z całą pewnością mocno zabrudzić. Poza tym panowie tynkarze raczej niechętnie zapatrują się na docelowe obrabianie parapetów bo twierdzą, że osadzanie i obróbka parapetów to całkiem inna usługa, która nie wchodzi w zakres tynkowania. Uważam też, że warto montować parapety przed malowaniem, aby później pomalować całość jednakową ilością warstw farby, nie uszkadzać pomalowanych już ścian i nie musieć domalowywać żadnych placków po szpachlowaniu. No i od razu będzie gotowy efekt.

Najpierw, dla orientacji, rozglądaliśmy się za parapetami w marketach budowlanych. Jednak na niewiele się to zdało, bo aby oszacować ceny parapetów, choćby w przybliżeniu, należałoby najpierw zrobić obmiary i wiedzieć dokładnie, jakie oraz ile parapetów chce się kupić. Nie można sobie tego zrobić wchodząc do sklepu budowlanego „przy okazji” innych zakupów, tym bardziej, że nie za bardzo można tam liczyć na rady sprzedawców.

Pomysł z kupowaniem parapetów w markecie samoobsługowym szybko upadł, ponieważ potrzebujemy usługi kompleksowej, czyli kupna parapetów wraz z ich montażem. Nie mamy czasu, ochoty, a przede wszystkim praktycznego doświadczenia w tynkowaniu wnęk okiennych i wykonywaniu podobnych, precyzyjnych obróbek. Owszem, na upartego można by spędzić pół dnia z You Tubem na wyszukiwaniu i oglądaniu filmików instruktażowych. Ale od samego oglądania nikt jeszcze wprawy w tynkowaniu nie nabrał, więc gwarancji, że wyjdzie nam to perfekcyjnie, nie ma żadnej. Powiem więcej, jesteśmy przekonani, że spieprzylibyśmy tę robotę koncertowo, bo tynkowanie jednak zasadniczo różni się od zrobienia rozliczenia podatkowego albo od zmiksowania piosenki. Musimy to po prostu zlecić.

Chwyciłam więc za telefon i zadzwoniłam do firmy, od której kupowaliśmy okna. Skoro okna mieli w najlepszej cenie, to istnieje prawdopodobieństwo, że i parapety nas nie zrujnują. Wiem od znajomych, ile kosztują parapety drewniane, malowane na biało, z zaokrąglonymi rantami – ok. 200 zł za sztukę za sam parapet, bez usługi montażu. Mamy więc punkt odniesienia, jakiego rzędu ceny możemy się spodziewać.

Przez telefon ustaliłam, że nasza firma od okien posiada w ofercie handlowej parapety, zarówno wewnętrzne, jak i zewnętrzne. Zapraszają więc do nowej siedziby. Trzeba przyjść, popatrzeć, dotknąć i wybrać wariant, który będzie nam najlepiej odpowiadał.
Chwyciłam projekt budowlany pod pachę (jest w nim zestawienie wszystkich okien z wymiarami) i ruszyliśmy w drogę.

Firma posiadała w ofercie trzy rodzaje parapetów:
  • komorowe PCV – czyli parapety plastikowe – mówi się o nich komorowe, bo z wierzchu parapet wygląda jak jednolita płyta, a gdy zajrzy się pod spód albo z przekroju okazuje się, że są tam szczeliny, właśnie komory, które usztywniają cienki w sumie plastik, parapety te mają pod spodem jakby harmonijkę, która pozornie robi grubość i usztywnia plastik;
  • MDF – czyli parapety wykonane z laminowanych płyt MDF,
  • kamienne – czyli ze szlifowanego kamienia.
Parapety z kamienia i z MDF są w porównywalnych cenach, natomiast parapety komorowe z PCV są około dwukrotnie od nich tańsze.


Parapety kamienne od razu skreśliliśmy. Po pierwsze są zimne, a po drugie zbyt mocno kojarzą nam się z płytami nagrobkowymi. Chociaż były one dostępne w różnych kolorach i odcieniach, od brązu, przez beż, po biały marmurek, to żaden wzór nie przypadł nam do gustu. Kamyki zatopione w wyszlifowanej tafli nie będą pasować do naszego domu.

Parapety komorowe PCV, chociaż są tanie i występują w przeróżnych kolorach oraz deseniach, od matowych do połysku oraz od gładkich do marmurkowych, to mają tę wadę, że nie podoba mi się ich wykończenie. Mianowicie na boczne krawędzie parapetów komorowych zakłada się plastikowe nakładki (niektórzy mówią na to zaślepki, boczki albo noski). Boczki dopasowane są kształtem do przekroju/wygięcia parapetu. I nakładki te niestety – moim zdaniem – bardzo szpecą parapet. Nie dość, że od razu mamy szczelinę do gromadzenia się w niej kurzu, co utrudnia mycie takiego parapetu, to jeszcze jest duże prawdopodobieństwo, że te plastikowe nakładki się połamią. No dobra, może przesadzam, większa część boczków zostanie wpuszczona w ścianę i będzie zatynkowana, ale i tak wydaje mi się, że nie jest to rozwiązanie solidne - choć mogę się mylić. Ale najważniejsze jest dla mnie to, że te boczki mi się nie zwyczajnie nie podobają. No i nie wyobrażam sobie np. mycia okien bez możliwości wejścia stopami na parapet. Zawsze tak myję okna a obawiam się, że parapet komorowy z PCV mógłby nie wytrzymać tej ciężkiej próby i rozkruszyć się przed pierwszymi świętami.



Wreszcie czas na parapety z MDF. Te, które nam się spodobały wyglądają jak imitacja drewna, niczym lakierowana na matowo deska, z widocznymi sękami i bruzdami. Płyta MDF jest dookoła zalaminowana grubą okleiną, na której wytłoczone są te drewniane desenie. Pani sprzedawczyni przekonywała, że są one trwałe, łatwe w utrzymaniu czystości, no i - co sami widzieliśmy – bardzo ładne.


Cena parapetów MDF zależy od ich grubości. Można kupić parapet o grubości 1 cm, a można o grubości 3 cm – i ten wygląda już całkiem na bogato. Górna krawędź parapetu, a także przednie ranty (narożniki) są elegancko zaokrąglone, a cała bryła "deski" jest szczelnie fabrycznie zalaminowana, zarówno na powierzchni użytkowej (tej widocznej i ozdobnej), po bokach, jak i od spodu - dookoła. Firma oferowała trzy różne warianty zaokrągleń i obłości parapetów – można wybrać parapety bardziej albo mniej kanciaste, co komu pasuje. Każdy z rodzajów zaokrągleń był oznaczony inną literą i nie miał wpływu na cenę.

Parapety z MDF mają ogromną gamę kolorów i faktur. Tylko trzy z nich były wystawione na stojaku z ekspozycją, ale pani posiadała próbnik wielu oklein, więc bez problemu można było wybrać wymarzony kolor i fakturę.
My wybraliśmy parapet biały, z niewielkimi przetarciami, żłobieniami i słojami imitującymi drewno. Troszkę się martwiłam, czy aby w te a-la drewniane zakamarki nie będzie właził bród i czy parapety będą łatwe w sprzątaniu, ale pani zapewniła mnie, że jak najbardziej, i że na tych imitacjach drewna, porowatych, o wiele łatwiej utrzymać czystość niż na gładkich powierzchniach plastikowych, które mają połysk i eksponują wszelkie zanieczyszczenia i zatłuszczenia, odbijając nawet odciski palców.

Pani zaproponowała, żebyśmy wybrali kolory, które nam się podobają oraz określili grubość parapetów z MDF, to ona szybko przygotuje wstępną wycenę. Rozważaliśmy więc trzy rodzaje:
  • komorowe PCV „Biała jabłoń” – całkiem ładne, nowy wzór, pani bardzo zachwalała, że prezentują się naprawdę elegancko,
  • komorowe PCV „Biały marmurek” – całkiem brzydkie, nie wiem po co to poszło do wyceny, ale pani powiedziała, że ten model jej się bardzo podoba to ona policzy, 
  • MDF o grubości 3 cm „Pino biała”, zaokrąglone według wzoru „E”. Wzór zaokrągleń "E" wybrał Marek i był on najbardziej obły, ale ja nie mam pewności, czy nie zmienimy tego na bardziej kanciasty, który mnie się osobiście bardziej podoba. Mam nadzieję, że przekonam Marka, że jemu jest wszystko jedno jak będą się zaokrąglać parapety. No bo przecież jest mu wszystko jedno. A mnie nie jest. Ja przecież nie będę mogła spać, gdy zaokrąglenia będą zbyt mocne :) 
Pani spisała z projektu ilości i szerokości okien w naszym domu, włączyła nam wielki telewizor na kanał TVN-24 i wskazała czerwone, skórzane kanapy, po czym zniknęła na zapleczu na 15 minut aby sporządzić wstępne wyceny. Oczywiście zaznaczyliśmy, że chcemy parapety wraz z usługą montażu.
Po chwili pani wróciła z wydrukowanymi koztorysami, z których wynikało że wszystkie parapety - a jest ich 9 sztuk - wraz z montażem, mają kosztować:
  • PCV marmurkowe ok. 808 zł – w tym montaż 9 szt. 190 zł
  • PCV jabłoniowe ok. 650 zł – w tym montaż 9 szt. 190 zł
  • parapety z MDF ok. 1180 zł – w tym montaż 9 szt. 280 zł
W naszym domu potrzebujemy dziewięciu parapetów wewnętrznych, z czego:
  • dwa są dość wąskie (spiżarka i kotłownia – po 60 cm),
  • dwa szerokie (sypialnia i kuchnia – po 150 cm),
  • dwa średnie (pokoje chłopaków – po 120 cm),
  • trzy normalne (łazienka i dwa okna boczne w salonie – po 90 cm).
Do okien balkonowych parapety wewnętrzne nie są potrzebne.

Aha, zapomniałam dodać, że na cenę parapetów wpływa także ich głębokość – u nas przyjęliśmy 25 cm, na razie na oko, bo nie wiemy, ile dokładnie mierzą nasze wnęki okienne. Pani powiedziała nam, że parapet nie powinien wystawać poza lico ściany na więcej niż 5 cm, więc zbyt głęboki też być nie powinien.

Pani zaznaczyła, że wycena ma jedynie orientacyjny charakter i że cena może się zmienić w zależności od zakresu usługi montażu – ale zakres ten oceni na miejscu fachowiec-monter, który tak czy siak, zanim zamówimy parapety, musi pojechać na budowę aby wykonać konkretne obmiary.
- Wie pani, nie da się zamówić „na oko”, bo potem przy montażu może się okazać, że coś jest za grube albo za wąskie. Takie rzeczy ustala się na miejscu. Obróbki okien wyglądają bardzo różnie, okna mogą być tej samej szerokości, a wnęki potrafią się znacznie różnić. Dlatego obmiary są konieczne.

Ok. Jasne. Umówiliśmy termin i godzinę obmiarów i podczas wizyty pana montera podejmiemy ostateczną decyzję, które parapety weźmiemy. Pani nam sugerowała, aby np. w kotłowni i spiżarni oraz w pokojach dzieci wybrać opcję najtańszą, a tylko w salonie zrobić sobie full-wypas. My jednak raczej jesteśmy zdecydowani na jednakowe parapety z MDF we wszystkich pomieszczeniach, bo parapety mają ogromny wpływ na wygląd pomieszczeń i po prostu muszą być piękne!
Zaoszczędzenie kilku stów nie ma w tym przypadku sensu, bo na wybrane teraz parapety będę spoglądać pewnie już do końca życia.

Po obmiarach firma wykona parapety, dopasowując ich rozmiary do indywidulanego zamówienia, i zanim dojdzie do montażu muszą upłynąć co najmniej dwa tygodnie.

Parapety z MDF wychodzą po ok. 100 zł za sztukę (bez montażu). Tak jak się spodziewałam, są tańsze od parapetów drewnianych i wizualnie – według mnie – ładniejsze.
Więc decyzja podjęta :) Uff, kolejna ulga.





Po czasie powiem, że jeżeli parapety z MDF są dobrze wykonane, czyli prawidłowo zalaminowane, to sprawują się świetnie.
Jak to sprawdzić?
Otóż okleina nie może odstawać na żadnym rancie, musi być mocno przyklejona i zabezpieczać płytę przed wodą i wilgocią. Musi stanowić przylegającą z każdej strony wodoodporną powłokę.
W naszym domu jeden z parapetów, kuchenny, był leciutko uszkodzony. Nie wiem, czy taki przyjechał z fabryki, czy też uszkodził go pan monter podczas osadzania, kiedy szarpał się z materią, stukał w parapet usiłując wbić go we właściwe miejsce, a potem machał wokół niego i jeździł po rancie ostrą szpachelką.
Uszkodzenie polegało na odklejeniu się okleiny na przednim, dolnym rancie. Na długości 1 cm okleina minimalnie odstawała od płyty. Gdy się ją przypłaszczyło palcem – nie było śladu, więc postanowiłam ją dokleić. Kupiłam klej i przy pomocy igły krawieckiej usiłowałam wcisnąć kropelkę kleju między płytę a laminat uważając, by nie zabrudzić okleiny. Jednak kleju mieściło się w tę maleńką szczelinkę tak mało, że nie chciało się to skleić, mimo przytrzymywania palcem posmarowanych powierzchni dość długi czas. Za każdym razem po odłożeniu palca sztywna okleina odchodziła od płyty.

Strasznie mnie to wkurzało, ale kiedy okazało się, że ta walka nie ma sensu, bo pod oknem staną szafki kuchenne i dolna krawędź parapetu znajdzie się poniżej blatu, a więc będzie kompletnie niewidoczna, postanowiłam jedynie zabezpieczyć tę malutką szparkę przed wilgocią. Najpierw zaszpachlowałam ją, nakładając na palec niewielką grudkę białej szpachli do drewna, a gdy szpachla wyschła zamalowałam ją od spodu białym lakierem do paznokci. Wyszło bardzo dobrze, w zasadzie naprawiane miejsce było niewidoczne, chyba że ktoś wiedział, jak ja, gdzie szukać. Ale parapet sprawuje się świetnie do dziś.

Później jakiś fachowiec podpowiedział, że okleinę można przykleić za pomocą żelazka. Podobno jest ona kładziona na gorąco i ma od spodu warstwę kleju. Należy zabezpieczyć "chore" miejsce bawełnianą ściereczką i przyłożyć do niego rozgrzane żelazko. Podobnie jak przykleja się taśmy wykończeniowe do płyt meblowych.
Tego sposobu nie sprawdzałam, więc nie mogę go polecić na 100%. Zwłaszcza, że znam przypadek zniszczenia żelazkiem okleiny na froncie kuchennym. Gdy po kilku latach użytkowania mebli okleina w środkowej części drzwiczek odkleiła się (przy dotykaniu wyczuwało się przestrzeń powietrzną między płytą a okleiną), znajoma postanowiła naprawić to żelazkiem. Niestety, efekt był przeciwny do zamierzonego, bo okleina wypaczyła się od gorąca. Nie dość, że wybrzuszenie pozostało, to stało się jeszcze bardziej widoczne. Powierzchnia laminatu zrobiła się pofałdowana, jakby za duża. I teraz szafka wygląda naprawdę słabo. Więc z żelazkiem radzę uważać i najpierw sprawdzić jego działanie na okleinę w niewidocznym miejscu.

Inne parapety nie miały na szczęście żadnych defektów. Moja rada jest taka, aby przy zakupie parapetów laminowanych obejrzeć każdy z nich bardzo dokładnie, dookoła, i sprawdzić, czy okleina mocno siedzi z każdej strony. Ja tego niestety nie zrobiłam.

Gdybym miała wybierać jeszcze raz, również zdecydowałabym się na parapety laminowane z MDF. Wyglądają jak drewniane – a nie są. Nawet nasz kierownik budowy dał się nabrać. Gdy podszedł do okna, pogłaskał "słoje", powiedział że fajne i że też lubi drewniane parapety :)
Parapetów drewnianych w ogóle nie rozważaliśmy, bo wymagają one konserwacji, czyli malowania, podobno lubią się rozsychać i wypaczać. Obsługowość parapetów mnie nie interesuje. Niech je założą i niech nic nie trzeba będzie przy nich robić.
Laminat na MDF jest gruby, odporny na zarysowania, można go szorować (ja często używam cifu), nie odbarwia się. Nasze parapety są ciepłe i eleganckie – jestem z nich bardzo zadowolona. A o samym montażu napiszę w kolejnych postach.

2 komentarze:

  1. Ja znów uważam, że parapet powinno się dobrać mając na uwadze styl, w jakim wykończone zostało wnętrze naszego domu...

    OdpowiedzUsuń
  2. Wybór parapetu to nie takie łatwe zadanie jak się wydaje. Mi się bardzo podobają marmurowe ale np do mojego wnętrza nie będą pasowały.

    OdpowiedzUsuń